Prezes Krystian Plech: Gdańsk powinien być z nas dumny
- asamborska
- 51 minut temu
- 13 minut(y) czytania

O pracy z dziećmi i młodzieżą na żużlu, sukcesach i wyzwaniach minionego sezonu, a także organizacyjnym rozwoju Akademii Sportu Wybrzeże w obszernym wywiadzie podsumowującym rok 2025 i zapowiadającym kolejne miesiące opowiada Prezes Krystian Plech.
Za nami sezon 2025! Początek roku to idealny czas podsumowań, żeby dobrze
rozpocząć kolejny okres…
Krystian Plech, Prezes Zarządu Akademii Sportu Wybrzeże: Rok 2025 był dla
Akademii Sportu Wybrzeże bardzo intensywny. W przekroju całego sezonu działo się bardzo dużo w kwestiach sportowych na torze, ale także w kwestiach organizacyjnych,
wokół stadionu, gdzie rozbudowywaliśmy fundamenty pod naszą misję, jaką jest szkolenie
dzieci i młodzieży w sporcie żużlowym.
Myślę, że to był bardzo potrzebny czas, żebyśmy, jako młody klub, zdobyli doświadczenie
i niezbędną do dalszego rozwoju naukę. To nie było łatwe 12 miesięcy, ale w wielu
aspektach możemy być bardzo dumni. Wielkim wyzwaniem było dla nas podejście do
sezonu 2025 bez sponsora tytularnego, który był z nami rok wcześniej. Musieliśmy mocno
zakasać rękawy, żeby zrealizować cele, które sobie postawiliśmy. W ostatecznym
rozrachunku uważam, że daliśmy radę – jest sporo powodów do zadowolenia, ale widzimy
też, co chcemy dalej poprawiać.
W roku 2025 Akademia realizowała sporo inwestycji na stadionie. Co dokładnie
udało się zrobić i jak udało się tego dokonać?
Stadion, z którego korzystamy, należy do Gdańskiego Ośrodka Sportu. Jest to tor mini
żużlowy, który przez kilka wcześniejszych lat był eksploatowany sporadycznie, a dziś my
trenujemy tu regularnie. Ponadto przybywa wydarzeń, które odbywają się na gdańskim
mini torze.
Chcieliśmy i musieliśmy dołożyć tu sporo pracy, w wielu kwestiach zdani byliśmy sami na
siebie i naszych sponsorów. Pomimo tego, że jest to obiekt miejski to wsparcie Miasta
Gdańska dla nas ograniczały inwestycje dziejące się na głównym obiekcie. Pierwotnie
mieliśmy być beneficjentem prac na dużym torze, ale ostatecznie okazało się, że z
wieloma rzeczami będziemy musieli poradzić sobie sami.
Zostaliśmy zobligowani przez Polski Związek Motorowy do wymiany band na mini torze w
celu uzyskania licencji i te prace zrobiliśmy we własnym zakresie. Część band
wykorzystaliśmy w spadku przy okazji demontażu na dużym torze, ale musieliśmy zakupić
bardzo dużo materiałów, żeby postawić nową bandę. Tu kieruję ogromne podziękowania
w stronę rodziców naszych Adeptów oraz Sponsorów – firm EDIL-BUD oraz Brzeski
Meble, którzy zakupili niezbędne belki.
Przepracowaliśmy 5 weekendów pod rząd, również w nieciekawych warunkach
atmosferycznych. Dodatkowo mierząc się z trudnościami wynikającymi z sąsiadującą
budową biurowca i częstym użytkowaniem jednej z dróg do naszego stadionu (która
wcześniej służyła nam za miejsce parku maszyn) podjąłem decyzję o znalezieniu nowego
miejsca na nasz paddock. Wykorzystaliśmy część zaniedbanego terenu przy mini torze,
za drugim łukiem, żeby stworzyć nowy park maszyn właśnie tam. To również
kosztowało ogrom pracy, karczowania, wyrównywania, dosypywania nawierzchni, by
postawić boksy.
Dziś jest to przestrzeń, która daje większy komfort naszym zawodnikom i ich teamom. To miejsce odseparowane od trybun, więc nie ma ryzyka, że kibice wpadną pod koła motocykli. Logistycznie się udało, ale oczywiście wiązało się to z kolejnymi kosztami, które musieliśmy pokryć z naszego budżetu.
Dodatkowo, za wieżyczką sędziowską, znajdował się pustostan po garażach, które kiedyś
były zarządzane przez klub GKS Wybrzeże. Później ten budynek zagrażał dzieciakom i
kibicom korzystającym z obiektu. Budynek się zapadł, a następnie, z pomocą Miasta Gdańska, sprzątnęliśmy ten teren. Tu olbrzymie podziękowania należą się firmie
SARDAW, która zajmuje się wywozem odpadów budowlanych oraz firmie RICHERT, która
wyrównała podłoże i dosypała brakującego materiału. Dziś to miejsce jest przyjazne i
gotowe do dalszych adaptacji – mamy już kilka pomysłów.
Potem nastała kluczowa - i niespodziewana inwestycja – wymiana elektryczności w
związku z bandami i nowo powstałym parkiem maszyn. Dotychczasowe przyłącza nie
spełniały już wielu norm, budżet miejski był już mocno wyeksploatowany, a nas gonił czas.
Tu także część kosztów wzięliśmy na siebie i sami zakupiliśmy sporo materiału.
Podsumowując: dużo inwestycji udało się zrealizować z wykorzystaniem naszego
budżetu, wszystkie usługi i materiały kosztowały nas ponad 60.000 złotych – dla małego
klubu, zwłaszcza, że mówimy o obiekcie miejskim, to była naprawdę duża kwota. Tych
pieniędzy nie mogliśmy przeznaczyć na nasze potrzeby sprzętowe czy związane z
kosztami organizacji zajęć, ale wiemy, że były to prace niezbędne dla bezpieczeństwa i
rozwoju Adeptów Akademii Sportu Wybrzeże, którzy też potrzebują odpowiednich
warunków do uprawiania tej dyscypliny.
Na tor wróciliście, kiedy obiekt został odebrany przez PZM. Jak ocenić można zeszły
sezon pod kątem treningowym?
Co roku zakładamy sobie liczbę treningów, które chcemy zrealizować na torze. W ubiegłym sezonie było to 50 jednostek treningowych, średnio 2 w tygodniu. Przez prace na tor wyjechaliśmy z tygodniowym opóźnieniem.
Problematyczny był lipiec, który robił nam psikusy pogodowe – spadało bardzo dużo
deszczu, a że odwodnienie na naszym obiekcie nie pozwala płynnie usuwać wody
opadowej to musieliśmy działać własnoręcznie, ze szczotkami i miotłami. Przez wydatki
inwestycyjne zabrakło nam środków na równiarkę w okresie wiosennym, przez co walczyliśmy trochę z geometrią toru u progu sezonu. Sytuację udało się opanować w sumie dopiero w lipcu, kiedy to Gdański Ośrodek Sportu zamówił sprzęt dla naszych sąsiadów i pomógł nam go wykorzystać, przez co wyrównaliśmy wszystkie nierówności. Dzięki możliwościom, jakie zorganizowała nam Grupa FUDEKO mieliśmy do opieki nad naszym torem swój ciągnik, a od lipca, przy przygotowywaniu toru, pomaga nam też dodatkowa osoba. Przy współpracy z dużym klubem mogliśmy korzystać z większego ciągnika – to wszystko pozwoliło nam
dopracować sam tor i uniknąć problemów z pierwszych lat funkcjonowania klubu.
Myślę, że z samych treningów możemy być bardzo zadowoleni, staraliśmy się je urozmaicać, odwiedził nas m.in. Greg Hancock, z jednostki na jednostkę obserwowaliśmy postępy wielu dzieciaków, wielu z Adeptów jest na zupełnie innym etapie w porównaniu ze swoimi początkami na mini żużlu. Przyszłość naszych zawodników i zawodniczek rysuje
się bardzo ciekawie, już czujemy dużą dumę!
W zeszłym sezonie aż 5 Adeptów zdało licencję PZM na mini żużel. To sukces?
Staram się nie patrzeć na liczby, ale na pewno powinniśmy być dumni z tego, że mamy
tylu Adeptów i że rozwijają się na tyle dobrze, że mogą przystępować do egzaminów, a
następnie stawać pod taśmą w najważniejszych zawodach. Jestem zdania, że to właśnie
zawody najlepiej ich rozwijają.
Fakt, że mamy najwięcej licencji spośród wszystkich szkółek w kraju na pewno nas
buduje, ale jest to też wielka odpowiedzialność. Wiadomo, że wszystkie dzieci chcą
jeździć w zawodach, ale my jako klub musimy dokonywać selekcji i trzymać się kwestii
regulaminowych, bo dzieci muszą przejechać konkretną liczbę biegów, żeby przedłużyć
swoją licencję i zaliczyć wymogi licencyjne dla klubu.
Mamy więc dużo wymogów, przy takiej liczbie nabytych licencji do zawodów wystawiliśmy dwie drużyny, co wiązało się z innymi kosztami w porównaniu z pozostałymi klubami w Polsce. Żeby to zobrazować, to udział jednego zawodnika w zawodach to dla nas koszt ok. tysiąca złotych. Uhonorowaniem naszej pracy jest jednak fakt, że aż tyle dzieci z Gdańska może rywalizować w zawodach. Cieszymy się, że zawodnicy i zawodniczki Akademii Sportu
Wybrzeże zdali licencję, zapracowali na to. To wcale nie było proste, w pierwszym
podejściu udało się tylko Stasiowi Kwiatkowskiemu i Ignacemu Ratajowi, następna trójka
musiała czekać na kolejny egzamin parę miesięcy. Widzimy, że nasze drużyny z zawodów
na zawody rozkręcają się i pięknie reprezentują nasz klub i nasze Miasto Gdańsk.
Licencję ma m.in. Martyna Nows – to pierwsza dziewczyna jeżdżąca w barwach Wybrzeża.
Kobiety na żużlu to nietypowy widok, jak ona sobie radzi?
Martyna to zawodniczka, z której możemy być bardzo dumni. Myślę, że kibice, którzy już
widzieli ją w akcji mają dużo respektu do tego, co prezentuje na torze. Przypadek Martyny,
to jak zadziorna i ambitna jest na żużlu pokazuje, że jest w tym sporcie również przestrzeń
dla pań. Martyna wielokrotnie na treningach i na zawodach pokazała już, że drzemie w niej
ogromny potencjał, nie bez powodu grupa uznała ją za twardzielkę sezonu. Wyścigi, w
których jechała i upadki, po których podnosiła się bez szwanku pokazują, że ma olbrzymią
determinację do jazdy na żużlu. Jest to przykład, który powinien zmienić postrzeganie
naszej dyscypliny przez niejednego kibica czarnego sportu. Trzymam za nią mocno kciuki,
myślę, że będzie miała jeszcze wiele okazji, żeby się wykazać, a my jako klub postaramy
się jej to ułatwić. To historyczny sukces gdańskiego klubu, że mamy w zawodach, z
licencją, zawodniczkę z Gdańska. Już teraz zapraszam wszystkich kibiców, żeby
sprawdzali, jak dobrze na torze radzi sobie Martyna Nows. Ta dziewczyna potrafi dać
emocje!
W rozgrywkach PZM nasze drużyny nie osiągały jednak spektakularnych wyników, a
indywidualnie tylko sporadycznie cieszyliśmy się z przebłysków w biegach i w
turniejach. Z czego to wynikało?
Nasza filozofia jest niezmienna – na sukcesy i trofea w sportowym życiu tych dzieci
przyjdzie czas. Etap mini żużla to przede wszystkim nauka. Bardzo mocno koncentrujemy
się na tym, żeby wszystkim naszym Adeptom dać jak najwięcej wyścigów i jazdy. Jeżeli
ktoś skrupulatnie analizuje programy to widzi, że szanse dawaliśmy wszystkim i nie
nastawialiśmy się na wynik. Doświadczenia i liczby biegów, zwłaszcza w procesach
licencyjnych i szkoleniowych, są według mnie najistotniejsze.
Do wyników Akademii w sezonie 2025 przyczyniały się też sytuacje losowe, Gustaw
Bazydło przez pierwszą połowę sezonu mierzył się z problemami sprzętowymi, w związku
z moją decyzją w pierwszych dwóch rundach jechaliśmy też bez Nikodema Sekuły. Dla
mnie jednak najważniejsze jest to, że z okrążenia na okrążenie nasze dzieciaki się
rozjeżdżały. Gdańsk to ośrodek drugoligowy, dzieci z klubów Ekstraligi mają zapewnioną
jazdę praktycznie co weekend, częściej bywają na poszczególnych torach, to też wychodzi
w zawodach. Dla nas dzisiaj najważniejsze jest jedno – wszyscy Adepci z licencją wystąpili w rywalizacji, przejechali liczby wyścigów potrzebne do utrzymania statusu. Dla ich rozwoju jest to najważniejsze.
Były także zawody, w których zawodnicy potrafili pokazać się ze świetnej strony. Nikodem,
Gustaw czy Martyna niejednokrotnie to potwierdzili. Wielki sukces osiągnął też Artur
Czajkowski, który jako jedyny awansował do finałów Indywidualnych Mistrzostw Polski i
reprezentował nas w tych rozgrywkach. Miał naprawdę świetne zawody w półfinale i potrafił
odjechać świetne wyścigi. Jeśli tylko to ustabilizuje i będzie powtarzalny, to będzie mógł wkrótce sporo namieszać. Do tego to świetny sportowiec i nasz kapitan, bo potrafi
być przykładem dla reszty zawodników. Stasiu, Dominik, Korneliusz czy Ignacy mają
przed sobą dużo pracy i muszą na pewno przełamać pewne bariery, ale wierzymy, że przy
dobrze przepracowanej zimie i determinacji na początku sezonu też mogą odpalić i nas
pozytywnie zaskoczyć.
W ostatniej rundzie Drużynowych Mistrzostw Polski w Wawrowie wskoczyliście na
historyczne pudło, pierwsze miejsce ex aequo ze Stalą Gorzów. To był ważny
moment dla klubu?
Oczywiście, to pierwsze miejsce bardzo nas cieszyło, choć mieliśmy wtedy dużo
szczęścia, bo zawody zostały zakończone już po 4 seriach. Zdajemy sobie sprawę, że
pewnie gdybyśmy dojechali do końca to miejsce byłoby zgoła inne, ale podium i tak było w
zasięgu. W historii żużla sukcesy wielkiego kalibru rozstrzygane były w podobny sposób,
regulaminowo wygraliśmy i to była wielka radość.
Najważniejsze w tamtym Pucharze było coś innego – wiara, jaką zyskały nasze dzieciaki,
które zorientowały się, że mogą rywalizować z najlepszymi w Polsce! Stal Gorzów przekazała nam wtedy puchar za pierwsze miejsce, a sami – jako gospodarz – odebrali za nagrodę
za drugie. To wszystko mocno wpłynęło na nasz mental i dało nam duży komfort przed
Mistrzostwami Polski Par Klubowych, gdzie zawodnikom trenera Pawła Parysa w podzięce
przekazaliśmy pamiątkowe medale. Takie postawy fair play trzeba moim zdaniem mocno
akcentować. Wielki szacunek dla Stali za tak piękny gest!
Gdańsk był gospodarzem wspomnianych Mistrzostw Polski Par Klubowych. W
domu sukces był naprawdę blisko…
To były dla nas ważne zawody, byliśmy bardzo blisko medalu, co na pewno byłoby
pięknym uhonorowaniem sezonu. Myślę, że sama wygrana w półfinale pokazała, że nasze
dzieciaki już rywalizują na równi z młodymi żużlowcami z całej Polski. Tamte zawody były
też dla dzieci nowością – pierwszy raz mierzyły się z oczekiwaniami, z większą presją, z
poczuciem, że ten medal jest w zasięgu. Adepci zobaczyli, jakie to są emocje, czym jest sportowy stres.
W finale zabrakło trochę koncentracji, może szczęścia. Gdybyśmy dojechali pierwszy
wyścig, w którym Nikodem prowadził, a się wywrócił, kiedy jechaliśmy na 5:1... Finalnie
skończyło się na 3:3. W kolejnym wyścigu, na podwójnym prowadzeniu jechali zawodnicy
Stali Gorzów, którzy mieli za plecami zawodników Falubazu, a osamotniony Marcel
Zwierzyński przyjechał drugi, więc z 5:1 dla Gorzowa zrobiło się 4:2 dla Falubazu i pewnie
gdyby nie te dwa upadki to pewnie mielibyśmy medal, ale taki jest sport – los w Wawrowie
uśmiechnął się do nas, a w Gdańsku do innych drużyn.
Z tego turnieju wyciągamy to, co najważniejsze dla tych młodych Adeptów i Adeptek –
mobilizację, wygrany półfinał i nowe doświadczenia zebrane przed własną publicznością,
znajomymi i rodziną. To im na pewno pomoże w kolejnych etapach - sportowych i
życiowych.
Od lipca trenerem Akademii Sportu Wybrzeże jest Adrian Gała. Jak jego obecność
wpływa na funkcjonowanie klubu?
Jestem bardzo szczęśliwy, że Adrian podjął to wyzwanie, bo domyślam się, że ta decyzja
nie należała dla niego do najłatwiejszych, zwłaszcza po ostatnich sezonach, w których
mierzył się z dużym hejtem. Myślę, że jako zawodnik nie zasłużył na wiele rzeczy, które
działy się wokół jego osoby, bo wiem, że wielokrotnie potrafił dać kibicom wiele radości i
widzę, że tę radość daje też dzieciom. Potrafi z nimi rozmawiać, dawać im bezcenne
wskazówki, które już zaowocowały postępami naszych Adeptów. Czuć, że jego
doświadczenie na zawodach związane z ustawianiem motocykli jest bezcenne – sam
wciąż jest czynnym zawodnikiem, doskonale wie, na czym to wszystko polega i jak bardzo
sprzęt wpływa na wyniki w tym sporcie.
Adrian jest bardzo wartościowym człowiekiem, który przekazuje tym dzieciom dużo
cennych lekcji życiowych. Uważam, że na tym etapie ich kształtowania jest to olbrzymia
wartość dodana. Dzieli się tym, co przeżył w sporcie i w życiu, a że naszą misją jest
wychowanie dobrych ludzi z pięknymi cechami także poza torem to twierdzę, że Adrian
jest tu bardzo odpowiednią osobą. Ten sport bywa niebezpieczny, jest w nim dużo krytyki
– trener Adrian Gała to wie i wie jak na to uodparniać. Jako klub z całych sił wspieramy
Adriana w jego pracy trenerskiej, w której zresztą odnajduje się doskonale. Jako Prezes
jestem pod wielkim wrażeniem jego warsztatu, wiem też, że dostrzegają to także Sponsorzy.
Myślę że dalsze efekty jego zaangażowania w naszych szeregach będą wkrótce jeszcze
bardziej widoczne.
Sezon 2025 oficjalnie zakończyła Gala Akademii Sportu Wybrzeże w gościnnych
progach Hotelu Novotel Gdańsk Centrum. Jakie znaczenie ma to wydarzenie dla
wszystkich, którzy wspierają klub?
Nie bylibyśmy w tym miejscu gdyby nie firmy prywatne, które przeznaczają swoje środki
finansowe po to, byśmy my mogli stworzyć dobre warunki dla dzieci, pokrywać ich udział w
treningach i zawodach. W zgiełku codziennej pracy nie zawsze jest czas na to, żeby ze
Sponsorami porozmawiać, żeby im podziękować. Chcemy dbać o relacje biznesowe, żeby
nasi Sponsorzy mogli nawiązywać ze sobą kontakty, rozpoczynać kolejne współprace.
Gala jest takim momentem, kiedy możemy się spotkać i gorąco podziękować.
To też ważny wieczór dla naszych Adeptów, których nagradzamy oraz dla Rodziców,
których obecność w Akademii jest bezcenna, bo niejednokrotnie to oni przyjeżdżają
pomagać z torem, stadionem i strefami kibiców. To nasze podziękowanie dla wszystkich
osób, którzy tworzą nasz projekt, czas, kiedy trudności i wyzwania odkładamy na dalszy
plan i świętujemy naszą żużlową wspólnotę.
Bardzo dziękuję gospodarzowi - NOVOTEL Gdańsk Centrum, że 31 października ponownie nas ugościł i dał nam przestrzeń do tych ważnych podziękowań.
Sezon przygotowawczy wystartował w Akademii już na początku listopada. Co
zmieniło się względem poprzednich lat?
Tak jak co roku, 15 października zakończyliśmy treningi na torze. Ze względu na kapryśną
pogodę nie udało nam się skończyć ich dodatkowym, wewnętrznym turniejem – liczymy,
że pojedziemy go na początku sezonu 2026.
W ramach sezonu przygotowawczego wchodzimy do sal sportowych. Wielu osobom może
się wydawać, że sport żużlowy to tylko jazda, ale tory, moc motocykli, nierówności na
torze i dziury – to wszystko wymaga dużej siły, która pozwala kontrolować przebieg jazdy.
Ważne są: koordynacja ruchów, umiejętność, zwinność i samozachowawcze reakcje, gdy
pojawia się upadek. Adept, który jest silny będzie lepiej znosił trudy sezonu żużlowego.
Kładziemy na to duży nacisk. Musieliśmy zmienić trochę plan przygotowań, bo nasz dotychczasowy trener podjął nowe wyzwania zawodowe poza Trójmiastem, poza tym chcieliśmy uwzględnić elementy ogólnorozwojowe, które naszym zdaniem szwankowały.
Postawiliśmy na zajęcia w stylu NINJA WARRIOR, na których dzieci pracują bazując na
sile swoich rąk i przedramion oraz ciężarze swojego ciała. Uczęszczamy na zajęcia do
Tatars Workout Center, które prowadzi finalista słynnego programu NINJA WARRIOR. Do
tego trenujemy z Dominikiem Chybczyńskim, mamy dużo elementów judo, zwinności,
upadania i kontrolowania swojego ciała. W poniedziałki spotykamy się w sali, gdzie
trenujemy ogólnie. Myślę, że ta praca będzie widoczna wiosną!
W grudniu szeregi Akademii zasiliła Aleksandra Samborska – ten transfer to
ciekawy ruch jak na mały klub młodzieżowy…
Może się wydawać, że klub mini żużlowy to podmiot, w którym nie ma zbyt wiele pracy, ale
liczba obowiązków, które spadają na nas: odpowiedzialność za umowy sponsorskie,
organizacja treningów, dokumentów, rozliczenia finansowe grantów – jesteśmy już firmą i
w pewnych kwestiach musimy mieć komfort działania. Do tego aspekty komunikacyjne i
dbałość o bieżącą działalność, nasze świadczenia – to wszystko sprawiło, że
potrzebowaliśmy zatrudnić managera.
Kiedy okazało się, że Ola, która jest fantastycznym specjalistą, a przede wszystkim
olbrzymią pasjonatką sportu, jest dostępna zadbaliśmy o to, żeby się spotkać i
porozumieć. Ola jest osobą, która ma wiele pomysłów, jest ambitna i może wznieść naszą
Akademię na zupełnie inny poziom i pomóc rozwijać się nam w aspektach, które jako klub
też możemy realizować, bo widzimy, że wcale nie musimy ukierunkować się wyłącznie na
sport żużlowy. Możemy podejmować więcej inicjatyw i pomagać kolejnym dzieciakom, co
widzieliśmy już na festynach, obozach, półkoloniach i strefach dla dzieci.
Ola jest osobą pełną energii do działania, takich ludzi w sporcie brakuje. Wierzę w nią
bardzo mocno i myślę, że dzięki niej Akademia wskoczy na kolejny poziom, bo Ola po
prostu pomoże nam poukładać różne rzeczy. Na przykładzie Adriana wiemy, że żeby
projekt i produkt jakim jest klub sportowy był wartościowy – potrzebujemy wartościowych
ludzi, dlatego bardzo cieszę się, że Ola jest z nami.
Jakie są więc plany Akademii Sportu Wybrzeże i oczekiwania Prezesa przed
zbliżającym się sezonem?
Chcemy kontynuować to, co rozpoczęliśmy 3 lata temu, czyli szkolenie dzieci na mini
torze. Kolejni Adepci będą przygotowywani do egzaminu na licencję MŻ, jeden jest już w
zasadzie gotowy Chcemy poprawiać to, co jeszcze w zeszłym roku nie wychodziło,
poprawiać swoją pozycję w zawodach. Z Adrianem przez cały sezon będziemy mogli to
wszystko rozwinąć. Na pewno kluczowe będzie pogodzenie pracy Adriana w naszym klubie z jego kontraktem w Świętochłowicach, ale mamy tu zapewnienia trenera, że będzie dalej do naszej dyspozycji.
Dla mnie największym wyzwaniem jest jednak zabezpieczenie budżetu, abyśmy mogli
organizować jakościowe treningi, zabezpieczyć koszty udziału w zawodach i organizować
te zawody na naszym torze. Planujemy dalej czerpać radość z tego, jak dzieciaki się
rozwijają i jeżdżą. Wtedy zresztą czujemy największą satysfakcję.
W Gdańsku w roku 2026 czeka nas sporo wydarzeń. Widząc waszą pasję – będą
sprawdzone eventy i nowe projekty?
Zorganizujemy dwa kluczowe dla nas wydarzenia – GDAŃSK SPEEDWAY CAMP i
GOLDEN BOY TROPHY - turniej o puchar im. Zenona Plecha. Nie ukrywam, że
dlatego też potrzebowałem takiej osoby jak Ola, zwłaszcza jeżeli chodzi o CAMP widzę
sporo przestrzeni do poprawy, bo w ubiegłym roku w czerwcu działo się naprawdę dużo.
Wtedy w 3 dni mieliśmy aż 5 imprez: zawody Golden Boy, rundę indywidualnego i
drużynowego Pucharu Polski oraz przeniesione ze względów logistycznych zawody z
Rybnika, żeby uczestnicy mogli pojechać i te zawody i Golden Boya. Wtedy czułem, że
brakuje zasobu ludzkiego, więc cieszę się, że dziś w drużynie mam teraz tak doświadczonego specjalistę do spraw wydarzeń.
Nowością jest też propozycja, którą już przekazaliśmy naszym Adeptom i ich rodzicom –
możliwość wyjazdu na treningi do Skandynawii. Organizujemy nowy projekt, pod nazwą
SCANDIC CAMP. Mamy zarezerwowane tory w szwedzkiej Malilli i duńskim Fjelsted, gdzie poznamy specyfikę skandynawskiego mini żużla w miejscach uważanych za kolebkę szkolenia. Poza tym proponujemy treningi połączone z wakacjami i odwiedzeniem atrakcji
takich jak LEGOLAND, o którym marzy chyba każde dziecko.
Jeżeli chodzi o gdański mini żużel to naprawdę będzie się działo, już teraz wszystkich
zapraszam do wspólnego kibicowania i mam nadzieję, że nasze dzieciaki dostarczą nam
dużo sportowych emocji!
Podsumowując – w grudniu minęły dokładnie trzy lata Akademii Sportu Wybrzeże.
Ten czas pozwala patrzeć w przyszłość z dużym optymizmem?
Ostatnio miałem taki moment, kiedy widziałem obrazki, które działy się dokładnie trzy lata
temu, kiedy rozpoczynaliśmy naszą przygodę i kiedy przejmowaliśmy warsztat, w którym
pracujemy. Stan w jakim był, a stan do jakiego udało nam się go doprowadzić – jestem
bardzo dumny z tych 3 lat. Zaczynaliśmy od niczego, mieliśmy tylko marzenia i wizje, które
dziś się spełniają. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim osobom, które pojawiły i wciąż
pojawiają się na tej mini żużlowej drodze. To ludzie pozwalają nam optymistycznie patrzeć
w przyszłość. Jestem im za to bardzo wdzięczny.
W ostatnich tygodniach odbyliśmy wiele kluczowych spotkań, mamy pomysły, jak dalej
rozwijać naszą Akademię. Liczę, że będziemy to cały czas ulepszać, a osób skłonnych do
wspierania nas będzie tylko przybywać. Liczę też, że wkrótce będziemy mogli pochwalić
się bardzo dobrymi informacjami. Dużo rozmawialiśmy z przedstawicielami Miasta
Gdańska, z Panem Prezydentem Piotrem Borawskim i Panem Radnym Łukaszem
Bejmem – Przewodniczącym Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki w naszym mieście.
Powiedzieliśmy o swoich potrzebach i oczekiwaniach, wierzę, że będziemy mogli liczyć na dalsze wsparcie. Wierzę, że sam fakt, że jesteśmy obecnie najliczniejszą szkółką mini
żużlową w Polsce, że mamy tak dużą kadrę, zostanie doceniony przez nasz samorząd.
Gdańsk może być z nas dumny, a przecież żużel w naszym mieście ma specjalne miejsce
w sercach wielu kibiców, którzy z nostalgią patrzą na nasz czarny sport i kochają go
oglądać! Wiem, że możemy dawać Gdańskowi wiele powodów do radości.
Widząc na Gali liczbę osób, które nam pomagają w tak różnych rolach i liczbę uśmiechów
naszych Adeptów – jestem dumny z tego, co udało nam się zbudować i z optymizmem patrzę w nowy sezon i kolejne lata Akademii Sportu Wybrzeże.


